 |
 |
Link 01.03.2006 :: 21:18 Komentuj (1)

Prolog
Miasto Arkannahh - stolica niewielkiego królestwa, bo cóż to jest te pięć okręgów powierzchni - jest jak każda stolica. Setki jeśli nie tysiące małych, mokrych i ciemnych uliczek ciągnących się między ciasno upchanymi budynkami. Ile istot tu żyje nikt nie wie. Stale rodzą się nowe i ciągle przepadają jakieś bez śladu. A straż? Ogranicza się tylko do szczelnie pilnowanego centrum pałacowego - budynku składającego się z trzech wież wysokich na dwadzieścia trygonów rozmieszczonych symetrycznie względem Słonecznej Sali - niegdyś miejsca wielkich balów i uczt, dziś funkcjonująca jako zapuszczona sala audiencyjna króla. Królestwo swoje największe dni ma już za sobą - wieki temu potężne i mądrze rządzone tak, iż jednoczyło pod sztandarem ( skrzyżowanymi pazurem i toporem) zarówno ludzi jak i, poważane wtedy, wampiry. Dziś z tamtych dni nic już praktycznie nie zostało - ludzie polują na wampiry i vice versa. Codzień ktoś odnajduje jakieś zakrwawione zwłoki przebite postebrzanym sztyletem, bądź szkarłatno-biały proszek duszy wampirzej. |
 |